Terapia prowokatywna w życiu M&R

Terapia prowokatywna w życiu M&R

Pary często oczekują, że psychoterapeuta uzdrowi, naprawi ich związek. Mało tego. Każda ze stron ma nadzieję, że to właśnie ona ma racje, a sesje mają polegać na przekonywaniu partnera, że to ten drugi się myli. A co powiedzielibyście, gdyby terapeuta przyznawał słuszność obu stronom, nawet jeśli rozwiązania zdają się nie do pogodzenia? Terapia prowokatywna polega między innymi na podsuwaniu absurdalnych rozwiązań.

Od Dnia Chłopaka u Marioli i Romana minął już ponad miesiąc. Pudełko Dla Par zostało już wyczerpane, ale w minionym tygodniu Mariolka wymyśliła ekstra zadanie i postanowiła, że prześle je do Autorki gry – Oli Mroczko. Nie pytajcie, jak doszło do tego, że nasza blogowa para znalazła się na sesji psychoterapeutycznej. Choć będą mnie ciekawiły Wasze hipotezy 😉 M&R nigdy nie przypuszczali, że zaledwie kilka miesięcy po formalnym ogłoszeniu się mężem i żoną wylądują w gabinecie terapeutycznym. W dodatku u szaleńca, któremu, jak się później okazało, terapia prowokatywna służyła jako narzędzie do wytrącania ludzi z dobrostanu psychofizycznego.

ROMAN: No dobrze, to był mój pomysł, żeby tutaj przyjść, ale to nie oznacza, że znów tylko ja mam rozsądnie myśleć.

MARIOLA: Jak to tylko ty? I jakie ‚znów’?

TERAPEUTA: Tak – ty przyszedłeś, bo ona jest dziecinna, co zresztą sugeruje jej odpowiedź i wkurza cię, gdy sam musisz o wszystkim decydować. zwracając się do M. A ty przyszłaś, bo przecież jest oczywiste, że on nie ma racji i chcesz to udowodnić. półgębkiem, uśmiechając się do ich obu Zresztą ci się nie dziwię, jego ton mnie drażni odkąd zaczął mówić.

śmieją się

MARIOLA: No właśnie. I tak jest zawsze. Ja jestem odbierana jako ta dziecinna, mała, bezbronna i potrzebująca opieki.

TERAPEUTA: Ale przecież właśnie tak jest! Spójrz na siebie: jesteś drobna, filigranowa, niższa od połowy ludzkości (wyłączmy na chwilę niektóre obszary Azji). Tobie po prostu trzeba pomagać.

ROMAN: Widzisz? Już od jakiegoś czasu próbuję ci wytłumaczyć, żebyś podejmowanie decyzji zostawiła mnie.

TERAPEUTA: Dokładnie. To po niej widać, że nie potrafi podejmować decyzji. Na pewno musiałeś ją zmusić, żeby za ciebie wyszła!

ROMAN: No nie do końca…

TERAPEUTA: Tak ci się tylko wydaje. Gdy opowiadałeś jej o waszym wspólnym życiu, uwidaczniając te wszystkie piękne chwile, które na was czekają, ona włączyła swoje fale radiowe nastawione na „inni wiedzą lepiej”.

śmiech Marioli

TERAPEUTA: Świetnie się ustawiłaś. Nie musisz myśleć, wszyscy dookoła mówią ci, co masz robić, ty robisz i jest ok.

MARIOLA: Nie no czasem coś tam podejmuje sama…

TERAPEUTA: Nie gadaj. Inni pewnie chcą, żebyś tak myślała. Mogę się założyć, że twój mąż właśnie tak robi.

Sesja trwała prawie półtorej godziny. Mariola po wyjściu z gabinetu czuła się jak po zejściu z rollercoastera, a Romanowi się już wszystko pomieszało: co on myśli, czego nie myśli, co ten terapeuta wygadywał? No ale czasami rzeczywiście się z nim zgadzał. Dziwny gość.


Na pewno zdążyliście się zorientować na czym polega terapia prowokatywna. Przykład daje o wiele lepszy ogląd na zjawisko, niż opisywanie go za pomocą tysiąca słów. Jeśli mieliście wrażenie, że psychoterapeuta jest stronniczy, zachowuje się nieprofesjonalnie, niedopuszczalnie wręcz – to znaczy, że w miarę dobrze udało mi się pokazać, jak pracuje Noni Höfner – autorka książki „Styl prowokatywny w terapii i coachingu” wydanej przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Noni uczyła się pracować prowokatywnie bezpośrednio u Franka Farrelly’ego, który był twórcą tego podejścia w terapii (zmarł w 2013 r.).

Gdy GWP napisało do mnie z propozycją przesłania egzemplarza do recenzji tej właśnie książki (co mnie ucieszyło niebywale, bo to pierwsza taka sytuacja, w której wydawnictwo odezwało się do mnie pierwsze. Pewnie mieli dużo tych książek do wydania, a terapia prowokatywna szalenie popularna nie jest ;)), przestudiowałam temat i odpisałam, że chętnie przyjmę książkę, ale samo podejście nie zostanie przeze mnie raczej ocenione jako właściwe.

Jakie są wnioski? Dziękuję wydawnictwu za to, że zdecydowało się w tłumaczeniu tytułu pozostawić słowo „styl” w spokoju. Aczkolwiek autorka napisała jeszcze w tytule: Glauben Sie ja nicht, wer Sie sind!, co translator tłumaczy nam jako: Nie wierz w to, kim jesteś! I to jest główna myśl tej książki. Szkoda, że nie widzimy go na okładce, bo myślę, że większa część osób spoza branży terapeutycznej wówczas po ten tytuł by sięgnęła. Styl prowokatywny ma rozbijać n-a-s, wytrącać z równowagi utarte schematy myślenia o sobie, wybijać nas z rytmu kołaczących się w głowie „prawd” na nasz temat, ma podważać sens tego, kim jesteśmy, abyśmy mogli zdefiniować siebie na nowo!

Książka jest podzielona na dwie części. I ja po jej lekturze – również. Pierwsza, opisująca styl prowokatywny, według mnie jest przegenialna. Ale nie dlatego, że opisuje, czym dokładnie to podejście jest (ponieważ właściwie nie istnieje coś takiego jak „teoria prowokatywna”), ale autorka daje się poznać poprzez tę część jako świetna psychoterapeutka, której warsztat pracy ma służyć klientom! Podstawą używania interwencji prowokatywnych jest szacunek do klienta. Jeśli terapeuta zacząłby stosować te techniki (żarty, czarny humor, podsuwanie absurdalnych rozwiązań), posługując się cynizmem, sarkazmem i ironią, to byłoby to nieetyczne i krzywdzące dla osoby korzystającej z terapii. Intencja, jaka stoi za stylem prowokatywnym jest kluczowa.

Właśnie w tej części książki odnajdziemy kopalnię skrzydlatych myśli, które można sobie powiesić nad łóżkiem i potraktować jako poranne cytaty motywacyjne. Oto kilka przykładów:

gitara-terapia prowokatywna

 

 

ksiazka-kawa-terapia prowokatywna

 

 

melancholia-terapia prowokatywna

Druga część książki natomiast składa się z przykładów sesji prowokatywnych. Na początku tej notki dostaliście przygotowaną przeze mnie próbkę terapii naszej blogowej pary – Mariolki i Romana. Sesja prowokatywna właśnie mniej więcej tak wygląda. Klienci wychodzą z niej nieco zdezorientowani, z potłuczonym światopoglądem i przekonaniami. Wartość technik prowokatywnych polega na ich szybkości. Zmiana przekonań na własny temat lub na temat partnera czy osób bliskich może trwać miesiącami. Terapia prowokatywna daje taką możliwość nawet podczas jednej sesji. Największa i najbardziej intensywna praca jest wykonywana poza sesjami, poza gabinetem! Im szybciej się to zrozumie, przyjmie i zaakceptuje, tym większe prawdopodobieństwo na przyjęcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie. A poczucie sprawczości jest nieodzownym elementem każdego procesu zmiany.

Na Facebooku dodałam post z filmem do rozmowy z Noni – autorką książki. Polecam Wam obejrzeć, abyście dobrze wczuli się w klimat stylu prowokatywnego: https://www.youtube.com/watch?v=ZIfi7YAgr40