Zastanów się, po co dajesz prezenty?

Zastanów się, po co dajesz prezenty?

Dawanie prezentów jest czynnością, której większość z nas dokonuje i oczekuje przy różnych okazjach. Nierzadko zamiast komuś sprawić przyjemność – obdarowujemy swoje dobre samopoczucie i spełniamy obowiązek. A dzieci – mam wrażenie – zapomniały już, co to znaczy „okazja”.

W tym wpisie, inspirowanym akcją Blogrudzień 2017, przeczytasz o:

dlaczego warto pomyśleć nad tym, czy dawanie prezentów ma sens

czym różni się obdarowywanie dzieci od wręczania upominków dorosłym

jak dawanie prezentów wpływa na nas samych

krótka lista kilku nietypowych książek dla dzieci, od których nie warto odwracać wzroku.

PREZENTY – WCZORAJ I DZIŚ

Sporo osób wspomina w okresie przedświątecznym o „szale zakupowym”. Co mają na myśli?

  • poczucie dezorientacji (niewiedza, co i komu kupić)
  • stres związany z potrzebą zgromadzenia i wydania dużej sumy pieniędzy
  • niepewność, czy dany prezent spodoba się danej osobie
  • wcale  nie entuzjastyczne wybranie się na spokojne zakupy, a wyrywanie w ciągu dnia zaledwie godziny między zakończeniem pracy a odebraniem dzieci ze szkoły (czasu na prezenty jest ciągle za mało)
  • złość na wszystkich obecnych w centrum handlowym, że „powariowali przed tymi świętami” (łącznie z Tobą)

Wczoraj, czyli w latach 90. oraz wiele lat przed nimi większość osób w Polsce żyła na o wiele niższym poziomie niż dziś – w XXI w. Trywialne to stwierdzenie, ale już działania wypływające z tego wniosku niekoniecznie muszą okazać się dla wszystkich proste. W przywołanym „wczoraj” nie mogliśmy sobie pozwolić na wiele rzeczy, od słodyczy po porządną skórzaną galanterię. Przypomnijcie sobie to uczucie, kiedy szliście do jakiegoś sklepu i naprawdę marzyliście o TYCH BUTACH, TEJ SUKIENCE, TYM SWETRZE. Mierzyliście wymarzoną rzecz sto razy, zbieraliście na nią miesiąc albo dwa (tak, nie zniknęła ze sklepu po tygodniu), dokładali Wam rodzice i prezent znajdował się pod choinką, pod poduszką, w bucie czy po prostu został wręczony na urodziny.

Dzisiaj – wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Nie stać Cię na piękne ubranie od projektantów światowej sławy? Nic nie szkodzi – trend zaraz znajdzie się w dostępnych dla wszystkich sieciach odzieżowych. Nie chodzi o podróbki danej rzeczy, ale o krój, styl, wzór. Możesz kupić od Gucci albo w Simple albo w Zarze albo w H&M albo w Tesco. A moda od Jemioła i Baczyńskiej w Rossmannie! Chcesz prawdziwą, grecką oliwę z oliwek? Nic prostszego – zamawiasz przez Internet, kupujesz w Lidlu albo w „Kuchni świata”. Zostajesz z pytaniem: co podarować przyjaciółce, mamie, mężowi, siostrze, jeśli oni sami, samowystarczalnie mogą zadbać o swoje potrzeby i kupić wszystko?

MAGIA OBDAROWYWANIA

W dalszym ciągu pozostaje pytanie: kiedy zatem dawanie prezentów ma sens? Kiedy Wiesz, że bez Twojej pomocy obdarowywany nie otrzyma tego, czego potrzebuje, czego pragnie, o czym marzy. Dzieci nie kupią sobie wymarzonej zabawki same, obłożnie chorzy nie pójdą do sklepu po zapas lekarstw, głodni sami się nie nakarmią. Problem ubóstwa, braku zdrowia i niesprawiedliwości społecznej jest bardzo ważny, ale nie tego dotyczy ten wpis, dlatego pominę go w dalszej części, a skupię się na dzieciach.

Z moich obserwacji (które niekoniecznie są dużo warte) wynika, że dzieci są obdarowywane ZBYT często, ZBYTKAMI i tymi samymi rodzajami prezentów. Skończyła się era obdarowywania dzieci na kilka okazji w roku: urodziny, Dzień Dziecka, Mikołaj i Święta Bożego Narodzenia. Obecnie dzieci otrzymują upominki bez okazji. Nie wiedzą, że w ogóle musi być jakaś „okazja” do dawania prezentów.

Nie chodzi mi o to, aby naszym dzieciom w ogóle nie sprawiać przyjemności, ale czy odwiedziny cioci, wujka, babci, dziadka lub przyjaciół rodziców zawsze muszą kojarzyć się z prezentem dla dziecka? Czy zawsze te odwiedziny muszą być zorientowane przede wszystkim na sprawianie dziecku przyjemności, która nierzadko okazuje się krótka, nietrwała, a czasami nietrafiona? I jeszcze to rodzicielskie „co się mówi?” i dziecko odbąkuje „dziękuję”. Jakby kilka razy w roku dostało coś naprawdę wielkiego, na co czeka, za czym tęskni, o czym mówi średnio raz dziennie, to nie potrzebowalibyście „dziękuję” – w oczach i zachowaniu zobaczylibyście prawdziwą wdzięczność (choć to nie dla niej dajemy dziecku prezent!).

Myślę, że wielu rodziców ma takie oczekiwanie, że dla ich dzieci bardziej będą liczyły się wartości niematerialne, relacje, wiedza, ale rozmija się to właśnie z postawą nie do końca przemyślanego, ciągłego obdarowywania przez wszystkich dookoła. Dziecko nie zdąży dobrze pomyśleć – a już otrzymuje to, czego chce. Do uwielbienia konsumpcji niedaleka droga.

PO CO DAJESZ PREZENTY?

Najczęściej po to, żeby inni nie pomyśleli o Tobie „ale jak to? z pustymi rękami przyszedł? w Święta? no jak to tak?”. Naprawdę. Pomyślcie sobie, jakie zdania padają w Waszej rodzinie na temat zakupów prezentowych: „nie no, cioci Grażynce to trzeba coś kupić”, „oj, nieważne co, choćby drobiazg, byle by ten ktoś wiedział, że pomyśleliśmy”, „a może karta podarunkowa? kasę to tak głupio, ale kartę to już prędzej”. I nie mam wcale na myśli tego, że te postawy są godne pożałowania.

Nie. Absolutnie. Ja też tak mam. I też nie wyobrażam sobie niektórym członkom rodziny nie dać prezentu. Chcę tylko zwrócić Waszą uwagę na to, że jest to powszechne, normalne i jak człowiek sobie to uświadomi, to bardzo łatwo przejść do jakiejś rozsądniejszej postawy, która może będzie bardziej szlachetna, a intencja na pewno znajdzie odzwierciedlenie w konkretnym prezencie.

Postarajmy się w te Święta naprawdę sprawić komuś radość, nie bójmy się zapytać, czy dana osoba może potrzebuje jakiejś rzeczy, może akurat możemy kupić jej coś, co już od dawna chodziło jej po głowie? Może niektórzy kategorycznie odmawiają – nie chcą prezentów, bo zazwyczaj dostają nietrafione i naprawdę nie mają już co robić z dziesiątą butelką wina. Warto to uszanować. Nie bać się obdarowywać uszanowaniem czyjejś woli ;).

KSIĄŻKI DLA DZIECI O TEMATYCE… RZECZYWISTOŚCI

Jeśli pod wpływem tego wpisu zrezygnujecie z zakupu elektronicznego pianinka z najnowszej gazetki Lidla za 200 zł (swoja drogą – wydaje się być boskie) i nabierzecie ochoty na nieco nietypowe prezenty dla dzieciaków w Waszej rodzinie, to poniżej kilka propozycji książek o trudnej tematyce dla dzieci: relacjach rodzinnych, wojnie, problemach społecznych i śmierci.

chusta babci dawanie prezentow
www.zakamarki.pl

o trudach choroby, odchodzeniu, pożegnaniach i o tym, że dzieci to rozumieją mimo to, że dorośli czynią z tego temat tabu

 

swiat wedlug dziadka dawanie prezentow
www.wdrodze.pl

o relacjach między starym i młodym, ich trudach, przyjaźni i pożegnaniu

 

asiunia dawanie prezentow
www.taniaksiazka.pl

o dziewczynce, która przez działania wojenne zostaje pozbawiona domu, o powstaniu warszawskim i o tym, że zawsze jest nadzieja

 

asiunia dawanie prezentow
www.lubimyczytac.pl

o niewiadomych przyczynach braku taty i jak potrafi  sobie z tym poradzić dziecięca wyobraźnia (którą należy nazwać mechanizmem obronnym)

 

tata na miare dawanie prezentow
www.lubimyczytac.pl

o poszukiwaniu taty, w co zaangażowane jest dziecko (należałoby podejść nieco krytycznie)

 

serce w butelce dawanie prezentow
www.empik.com

o stracie raz jeszcze i o nadziei raz jeszcze i o tym, że nie można się poddawać, choć chwile załamania są nieuniknione

 

wlosy mamy dawanie prezentow
www.empik.com

o tym jak dzieci przeżywają depresję rodziców

 

Smutno trochę się zrobiło, ale to nam wszystkim nie zaszkodzi. Pewnie duża część z nas będzie obchodziła piękne, radosne, rodzinne Święta, podczas których dawanie prezentów jest rytuałem, z którego nikt nie zrezygnuje (i dobrze, bo to dobry zwyczaj), ale pamiętajmy, że czas się nie zatrzyma, że świat nie stanie w miejscu. Obok nas, naszego ciepłego domu być może ktoś zamarznie na śmierć, dzieci rozwiedzionych znajomych nie będą mogły spędzić wigilii zarówno z mamą, jak i z tatą jednocześnie, wojny będą trwały nadal.

Zajrzyjcie również na inne blogi, które biorą udział w akcji Blogrudzień 2017 🙂 Poniżej zamieszczam listę na poszczególne dni. Akcję zorganizowała Magda – autorka bloga Magda M. Blog.

1 – Ewelina z www.pozytywnydom.com
3 – Weronika z www.minimalisticgirl.pl
4 – Dagmara z www.dziubdziak.pl
5 – Kasia z www.tarapatka.blog.pl
7 – Mirka z www.blondpanidomu.pl
8 – Sylwia z www.matczysko.pl
9 – Gosia z www.jaskoweklimaty.pl
10 – Karolina z www.mlodamamma.pl
11 – Karolina z www.karolinaplichta.pl
12 – Agnieszka z www.321startdiy.pl
13 – Olga z www.polishgirlolga.pl
14 – Sylwia z www.mlodamamapisze.com
15 – Karolina z www.wysmakowana.pl
16 – Karolina z www.dzieciecapodroz.pl
18 – Agata z www.wesellerka.pl
21 – Karolina z www.mamakarolina.pl
22 – Monika z www.mamanacalego.pl
23 – Agata z www.beztroskamama.pl
24 – Magda z www.magdam.com.pl
28 – Natalia z www.swiattomskiego.pl
29 – Justyna z www.pogodnieprzezzycie.pl
blogrudzienplakat
  • U nas jest tak dziwnie. Moja Majka jest z 20 listopada i ma najpierw urodziny, później jest Mikołaj i gwiazdka. To istne szaleństwo! Nie chce zrobić jej krzywdy dostatkiem, który w tym okresie naprawdę widać u nas w prezentach. Ale nie wiem jak z tego wybrnąć 🙁

    • Rzeczywiście komfortowo jest, jeśli prezenty rozkładałyby się w ciągu roku, ale to też nie o to chodzi. Możecie zadbać o samą jakość tych prezentów. Zapytać córki, która z tych okazji jest dla niej najważniejsza i można dać wtedy coś ekstra, a na pozostałe dwie na przykład nieco skromniejsze prezenty. Mikołaj jest doskonałą okazją na to, aby zachęcić dziecko, aby to ono obdarowywało! 🙂 Wszyscy znamy historię świętego Mikołaja biskupa – obdarowywał potrzebujących. Może warto, aby dziecko, dostając prezent 6 grudnia, miało w sobie potrzebę oddania innemu dziecku jakiejś swojej zabawki? Bo inne dzieci takich nie mają, nie mają rodziców, są w trudnej sytuacji itd. Pomysłów może być wiele. Jeśli tylko ten temat stanie się dla Was ważny, na pewno wymyślicie coś, co będzie służyło Waszej rodzinie 🙂

  • Justyna Waliłko

    Karolino, bardzo dziekuję za ten wpis! Czekałam na Twój post w ramach tej akcji i wiedziałam, ze się nie zawiodę! A w komentarzu pozwolę sobie na trochę własnych refleksji. U mnie w domu prezenty z okazji świat Bożego Narodzenia nie są tradycją. Nigdy u nas nie szukało sie żadnych upominków pod choinką, ponieważ w świętach nie chodzi i to, by kojarzyły się one jedynie z prezentami i zeby wszyscy niecierpliwie wyczekiwali chwili otwarcia paczek, zamiast skupić się na współnych chwilach, przeżywaniu sensu obchodzenia świąt. Poza tym – u nas zawsze hucznie obchodzi się dzień św. Mikołaja 🙂 W tym roku jednak będzie inaczej – bo w tym roku nasze święta będą całkowicie inne. Zabrakło osoby, która zawsze była sercem i duszą celebrowania świątecznych chwil i sama Jej obecność była największym i najpiękniejszym darem i prezentem… Święta będą zatem pełne refleksji, wspomnień i smutku. Postanowiliśmy pomyśleć o prezentach ze względu na dzieci, ale też dla chwili przyjemności dorosłych, żeby też mieć, na czym skupić myśli, działania (chodzi mi o samą chwilę wyszukiwania podarunków, pakowanie itd), żeby podczas Wigilii nie było tak bardzo smutno i … nudno dla dzieciaków, choć wiem, ze nie jest to najbardziej ambitne zastępstwo, ale ma też symboliczne znaczenie… I wiem też, ze na pewno zakupię jedną z polecanych przez Ciebie książeczek dla dzieci, bo szukałam właśnie czegoś takiego.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Justyno, dziękuję Ci za – jak zwykle – miłe słowa. Jak Twojej rodzinie udało się sprawić, że kierowaliście się ku ważniejszym sprawom niż choinka z prezentami?

      Przykro mi z powodu Waszej (jak mniemam) straty, ale z Twojej wiadomości nie przenika rozpacz, co jest godne podziwu. Każda rodzina ma swoje rytuały i nierzadko poszczególni członkowie pełnią określone role, które… później są do obsadzenia przez innych. Kto wie, jak będzie u Was 🙂 Życzę wszystkiego dobrego i Świąt pełnych ufności <3

      • Justyna Waliłko

        Jak nam się to udawało? Po prostu zawsze mieliśmy dużo tradycji , które zabierały mnóstwo czasu i sprawiały, że nazwyczajniej w świecie zapominalismy, że niektórzy dają sobie jakies prezenty … zresztą, nadal te tradycje – mam nadzieję – będą kontynuowane, choć niedługi czas temu odeszła moja ukochana Babcia, która wiele takich tradycji pilnowała. … 🙁 te święta będą bardzo dziwne , inne … ale wierzę, że Babcia będzie z nami duchem i to jakoś pomaga mi przeżywać tę stratę. ..
        Dziękuję za życzenia i sama życzę przede wszystkim czasu na chwilę refleksji j zastanowienia, no nic nie trwa wiecznie 💕

  • Bardzo mądry wpis, który bardzo się wyróżnia na tle wszystkich wyliczeń najlepszych prezentów, które wyskakują na mnie zewsząd. Od siebie dwie sprawy chciałam poruszyć.
    Po 1 – od początku staramy się z mężem uczyć dzieci, że prezenty daje się z jakiejś okazji. Nie zasypujemy zabawkami, nie mnożymy gadżetów. Tak naprawdę jedyne, czego przybywa u nas przez cały rok, to książki. Ale bardzo trudno jest wpoić innym własne przekonania i wykorzenić powszechne nawyki. Bo jak oduczyć tego babcię, które na (dosłownie!) KAŻDĄ wizytę, czyli średnio raz w tygodniu czy dwóch, przychodzi z prezentem? A potem zdziwienie, że dziecko wita ją – ją jedyną! – pytaniem o to, co ze sobą przyniosła.
    Po 2 – W zeszłym roku namówiłam rodzinę, żebyśmy zabawili się w tajemniczego Mikołaja i rozlosowali pomiędzy sobą, kto dla kogo przygotowuje prezenty. Tym sposobem każdy dorosły (bo dzieci jednak zasypaliśmy podarkami, w końcu jest okazja! ;-)) dostał tylko jeden prezent. Jeden ale bardziej wartościowy, bardziej przemyślany. Sensowniejszy. To był doskonały system.

    • Twój komentarz mnie podbudował! 🙂 Cieszę się, że pielęgnujecie wartości niematerialne w swojej rodzinie. Zwróciłaś uwagę na bardzo ważną kwestię. Mianowicie: my swoje, a otoczenie swoje. Przykład babci jest wprost idealny. Być może samo dziecko mogłoby jej powiedzieć, że już wystarczy upominków? Tylko czy dziecię tak rzeczywiście by chciało? 🙂 czytałam jakiś czas temu, że Państwo Mizielińscy (autorzy świetnego atlasu dla dzieci „Mapy”) nie przyjmują od nikogo żadnych książek – sami je wybierają dla dzieci, bo książki są dla nich tak ważne, że tylko oni chcą mieć wpływ na gusta dzieci. Rozumiem to doskonale, bo jak noworodki i niemowlaki są zasypywane okropnymi, plastikowymi pozytywkami grająco-świecącymi (a grają zazwyczaj okrutnie obok dźwięków, a nie w dźwiękach), to robi mi się ich żal 🙂
      Tak – urządziliście Mikołajki „klasowe” w rodzinie. Super. Zawsze to coś innego i zachęcającego do większego zaangażowania się!m Pozdrawiam serdecznie!

  • W dorosłym życiu brakuje mi bardzo magii dostawania prezentów – niespodzianek. Chyba napiszę list do Mikolaja

    • No to właśnie wtedy będziesz wiedziała, co Mikołaj Ci przyniesie 😀

  • Asia Bednarek

    Moje starsze dziecko od zawsze było uczone, że prezenty sprawiają przyjemność wtedy, kiedy je komuś dajemy. Staramy się nie wiązać uroczystości i świąt z prezentami. Są one jakby na drugim planie.

    • Jestem ciekawa, po czym poznajecie/poznacie, że u dzieci też są one na drugim planie? Bo że u Was – dorosłych, to nie wątpię, ale gdyby zapytać o to dzieciaki, to co one by na ten temat powiedziały? Cieszę się, że udaje Wam się to osiągnąć 🙂

  • Gosia

    Jestem zwolenniczką prezentów praktycznych, i często pytam o to, czego dana osoba może potrzebować. Ostatnio tez bardzo spodobały nam się prezenty związane z przeżyciami, to pamięta się do końca życia. W ub roku taki właśnie prezent dostałam.

    • Wow. Tak, prezenty „przezyciowe” musza byc super. Nawiazuja do waznych wydarzen z minionego roku – bardzo fajna idea!

  • Ja staram się nie uczyć dzieci konsumpcyjnego podejścia do życia. Nie zasypuję dziećmi prezentami, za to staram się poświęcić i swój czas. Za to na Święta zawsze tworzymy razem ręcznie robione podarunki. Ale przyznam się szczerze, że kiedyś szalałam z prezentami – do czasu kiedy moja córka zapytała mnie: co dziś dla mnie masz. Uświadomiłam sobie wtedy, że to zła droga. Na szczęście 🙂

    • To wspaniale, ze refleksyjnie podeszlas do tego jednego, krotkiego zdania. To czesto wystarczy, abysmy wiedzieli, w ktorym kierunku dalej podazac.

  • Anna Olszanowska

    Był moment w naszym życiu, że nikt nas nie rozumiał ( w sumie to do dzisiaj nie rozumieją dlaczego), że wszystko co chcą dać naszemu synowi ma czekać albo na imieniny, urodziny, mikołajki, gwiazdkę lub dzień dziecka. Bo przyjeżdżaliśmy lub ktoś do nas przyjeżdżał i zawsze coś miał (to miłe, ale kiedyś maż wrócił z pracy a 1,5 roczny synek powiedział – prezent). Wtedy zapadła taka właśnie decyzja.

    Mąż zawsze z delegacji przywozi jakieś dobroci dla synka i kamyk to taki drobiazg, który zawsze trafia do kolekcji 3 latka i jest bardzo ważny 🙂

    Twój wpis mnie wzruszył i przypomniał, dlaczego pytam zawsze co chciałabyś/chciałabyś dostać? Dzięki temu prezent zawsze (prawie) trafiony 🙂

    • Każdy ma swoją strategię. Ważne, aby służyła ona rodzinie 🙂

  • Ojej, smutny wpis, ale mądry, potrzebny. To prawda. Ludzie zapominają, że dzieciom nie daje się wszystkiego, że warto czekać na coś wyjątkowego.
    A książeczki piękne, ale dla konkretnych dzieci i chyba nie koniecznie na gwiazdkę. Święta są po to by poczuć radość. Takie jest moje zdanie.

    • Nie uważam, żeby Święta były po to, aby poczuć radość. A przynajmniej nie tylko. Tematyka książek nie jest dla „konkretnych” dzieci, ponieważ te problemy są powszechne. Nie muszą dotykać każdego dziecka, ale pewnie większość z dzieci z sytuacjami opisanymi w tych tytułach się zetknie. Kupujemy książeczki, jak zachować się podczas pożaru albo gdy kolega traci przytomność lub w klasie pojawia się nowy uczeń. Nie zakładamy z góry, że to spotka nasze dziecko, ale chcemy mu przybliżać niebezpieczeństwa i różnorodności świata. Oczywiście – jest to kwestia wyboru i tego, co jest dla rodziców ważne. 🙂

      • Nie kwestionuję sensu zakupu takich książeczek, bo sama dziecku podsuwam mądre książki i starannie je dobieram, ale uważam, że nie jest to prezent na gwiazdkę. A z z punktu widzenia wymiaru chrześcijaństwa – owszem – Święta są po to by się radować, radować z narodzin dzieciątka Jezus – prezent o śmierci – może na Wielkanoc – ale tu moim zdaniem jest nie na miejscu. I jak podkreśliłam to jest moje zdanie. Boże Narodzenie – już ze swej nazwy jest radością samą w sobie.

  • Bardzo ciekawy tekst. Granice są ważne w każdej sferze życia, również w dostępności (czasem nawet lepiej obejść się smakiem 😉 ). Poruszyłaś istotną kwestię, pomiędzy tym co wypada i do czego przyzwyczailiśmy się nawzajem żyjąc w takim a nie innym społeczeństwie, zewsząd karmieni „powinnościami”, a tym, co my, jako jednostki tak naprawdę myślimy i czujemy. Warto się nad tym zastanowić w tym refleksyjnym przecież okresie.

    • Po prostu warto w tym czasie zwrócić uwagę nie tylko na bombki,
      choinkę, aniołki, pierniczki i centra handlowe (choć sama tę atmosferę
      uwielbiam), ale na COŚ WIĘCEJ, a dla każdego będzie to pewnie coś
      innego.

  • Monika (mama na całego)

    „Bo ty masz za dużo tych zabawek” powiedziała oburzona babcia, kiedy wręczyła mojemu dziecku kolejną a on się nie ucieszył, tylko stwierdził, że takie zabawki go nie interesują. No, niestety. Tak, jak piszesz. Teraz mamy wszystkiego pod dostatkiem. Przychodzimy w gości – dajemy prezent, przychodzą do nas goście – dostajemy. Bo wypada, bo tak trzeba, bo chcemy być „mili”. U mnie w rodzinie wyparowaliśmy coś takiego, że, chociaż jemy razem wigilię (23 osoby) dajemy prezenty tylko w obrębie własnych, mniejszych rodzin. Czyli nie kupujemy dla dzieci brata, tylko dla własnych. Bardzo dobre rozwiązanie, które pozwala zredukować ilość prezentów i uniknąć tych nietrafionych. Bardzo to mądrze napisałaś, bardzo.

    • Wow, duża u Was wigilia – super <3. Fajnie to rozwiązaliście i miło, że w tej kwestii jesteście zgodni i to służy Waszej rodzinie 🙂

  • Świetny wpis. Podoba mi się inne podejście do tematu świąt 🙂

  • Bardzo mądre słowa. Dzieci mają wszystko – jednak często nie mają tego najważniejszego, naszego czasu. Czasu spędzonego razem, bez telewizji, radia i telefonu. Czasu spędzonego naprawdę razem,

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Świetne propozycje książek. Na pewno skorzystam z podpowiedzi 😉

  • Zawsze staram się przemyśleć prezenty, które wręczam. Nigdy nie robię zakupów na tak zwane łapu-capu, bo uwielbiam celebrować ten moment wybierania upominku i kupienia go. Tak, uwielbiam wydawać kasę, przyznaję się bez bicia. Ale też wolę dawać, niż otrzymywać prezenty. Co chyba czyni mnie dobrym człowiekiem 🙂
    Uwielbiam Twój wpis i zamierzam się nim podzielić <3