Rodzina. Jaki ma wpływ na Twoje życie?

Rodzina. Jaki ma wpływ na Twoje życie?

Jaki wpływ ma na nas rodzina pochodzenia? Po co grzebać w swojej historii? Czy to się może do czegoś przydać? Wpływ rodziny na życie człowieka przedstawia Anne Schützenberger w książce „Psychogenealogia w praktyce” wydanej przez Virgo, dzięki której możecie sobie przypomnieć o swoich przodkach, zastanowić się nad tym skąd jesteście i jakie jest Wasze miejsce w świecie.

Po tym, że ani o A. A. Schützenberger, Ivanie Boszormenyi-Nagy’m czy o Kurcie Ludewigu nie przeczytacie na polskiej Wikipedii, można poznać, jak mało popularne w naszym kraju jest zajmowanie się psychoterapią, a już szczególnie – mam wrażenie – psychoterapią rodzin. Jako adept tej dziedziny mam wrażenie, że tematy typu ‚wpływ rodziny na naszą codzienność’ są poruszane wszędzie; że psychoterapeutów jest bardzo dużo i po co światu kolejny w postaci mojej osoby, ale muszę brać poprawkę na to, że w zwyczajnym życiu, w zwyczajnych rodzinach nikły procent osób wpada na pomysł

wpływ rodziny na życie człowieka
www.virgobooks.pl

uczestniczenia w psychoterapii rodzinnej jako jednym ze sposobów rozwiązania swoich kłopotów. A przecież wpływ rodziny na życie człowieka jest nieoceniony! Niestety moje obserwacje w zakresie podejmowania trudnych rozmów w rodzinie nie przynoszą pozytywnych wniosków, a co dopiero pomysły o psychoterapii. Jak się domyślacie, to temat na osobny wpis. Dziś – mam nadzieję – będzie nieco bardziej pozytywnie, a ja pozostanę z nadzieją, że warto napisać tę notkę dla choćby jednej osoby, która będzie miała odwagę nie tylko na lekturę „Psychogenealogii w praktyce”, ale również na prawdziwą zmianę.

Zapewne pamiętacie, jak TUTAJ zachwalałam Wam książkę prof. de Barbaro. Notka – wydaje mi się – była entuzjastyczna, energetyczna i w duchu „w końcu ktoś to wszystko przystępnie dla ludzi opowiedział!”. Książka, o której czytacie dzisiaj ma zupełnie inny klimat. Taki, jak w Kaliszu za oknem: jest chłodno, pada deszcz, na trawie leżą opadłe liście. Melancholia tego dnia sprawia, że czytanie „Psychogenealogii w praktyce” staje się szczególnie wymowne.

CO TO JEST PSYCHOGENEALOGIA, CZYLI SKĄD MASZ WIEDZIEĆ, JAKI JEST WPŁYW RODZINY NA TWOJE ŻYCIE?

Anne Ancelin Schützebreger zdefiniowała ją tak:

Psychogenealogia jest nauką i zarazem sztuką. Pomaga zrozumieć to, co w sferze psychiki przekazywane jest poprzez pokolenia. Dzięki psychogenealogii to dziedzictwo staje się dla nas bardziej dostępne, możemy z niego korzystać, a jeśli zajdzie potrzeba, zmienić. Psychogenealogia powstała na bazie psychologii klinicznej, w oparciu o psychoanalizę, rozszerzoną o więzy międzypokoleniowe z użyciem techniki socjopsychologicznej i genogramu przekształconego w geneosocjogram, czyli w drzewo genealogiczne ukazujące więzi między osobami i ważne fakty z ich życia.

[Anne Ancelin Schützenberger, Psychogenealogia w praktyce, Warszawa 2017, s. 7]

Mówiąc w skrócie: jest to dziedzina badająca jednostkę w kontekście jej rodziny, pochodzenia, historii, geografii, statusu ekonomicznego itp. Zarówno psychoanaliza, jak i podejście systemowe, biorą pod uwagę to, skąd Klient jest, w jaki sposób rodzina na niego oddziałuje teraz i jak oddziaływała w przeszłości. Psychoanaliza stawia bardziej na nieuświadomione konflikty z przeszłości. Teoria systemowa bardziej pomaga skupić się na „tu i teraz”, natomiast należy pamiętać, że podczas procesu psychoterapeutycznego (czy to w ujęciu psychodynamicznym czy systemowym) praca zazwyczaj opiera się i na przeszłości i na teraźniejszości. Szkoły psychoterapeutyczne nie zwalczają się, a uzupełniają, współgrają i czerpią wzajemnie ze swoich podejść dobre rozwiązania. i chyba żadna nie odważyłaby się wysunąć wniosku, że wpływ rodziny na nasze życie jest nieważny.

GENOGRAM CZY GENEOSOCJOGRAM?

Schützenberger wprowadziła termin ‚geneosocjogram’ już w swojej poprzedniej książce „Tajemnice przodków. Ukryty przekaz rodzinny” (którą warto przeczytać zanim sięgnie się po „Psychogenealogię”, ale nie jest to konieczne). Przeciwstawiała w niej termin genogram i geneosocjogram tłumacząc, że ten pierwszy jest to

drzewo genealogiczne opatrzone komentarzami wraz z kilkoma punktami odniesienia, używanymi w terapii systemowej także przez socjologów, którzy nie są psychoanalitykami, a co za tym idzie mniej kopią w opowieściach z życia w poszukiwaniu ukrytych lub nieświadomych więzi niż, jak się to dzieje w przypadku geneosocjogramu.

[Anne Ancelin Schützenberger, Tajemnice przodków. Ukryty przekaz rodzinny, Warszawa 2016, s. 27]

Autorka napisała „Tajemnice…” w 1993 r. Nie dziwię jej się, że wtedy odróżniła te dwa schematy ujmowania rodzinnych relacji, natomiast dzisiaj wydaje się to zupełnie bezzasadne. Czym zatem jest geneosocjogram?

Niczym innym, jak drzewem genealogicznym, na które naniesione są relacje łączące nas z poszczególnymi członkami rodziny (również zmarłymi). A. A. Schützenberger zwraca szczególną uwagę na:

SCHEMAT RODZINNY

  • KOLORY używane do sporządzania rysunku: czerwony – bardzo ważne lub dramatyczne wydarzenia, zielony – pozytywne wydarzenia, czarny – konflikty, niebieski – relacje pochodzące spoza rodziny pochodzenia (mąż, jego rodzina, przyjaciele, znajomi)
  • DATY narodzin, ślubów, śmierci, wypadków, ważnych wydarzeń typu utrata majątku, popełnienie przestępstwa itd. Jest to szczególnie ważne, aby zauważyć tzw. „syndrom rocznicy” – powtarzające się w rodzinie wydarzenia w określonych datach (np. zawieranie związków małżeńskich, uleganie wypadkom w dniach, kiedy kolejny członek rodziny się rodzi itd.)
  • PAPIER. Autorka podaje nawet konkretną gramaturę (160 g), ponieważ często chcemy taki rysunek zachować, uzupełniać, wracać do niego. Dlatego ważne, aby papier był w miarę gruby. Pod ręką powinniśmy mieć również nożyczki, taśmę klejącą.
  • LICZBĘ POKOLEŃ. Autorka uważa, że geneosocjogram powinien zawierać jak najwięcej pokoleń (co najmniej 5 do 9 – nigdy jeszcze tak rozbudowanego nie widziałam). Tylko wtedy jesteśmy w stanie odpowiednio go zinterpretować, zauważyć zależności, powtórzenia, odkryć nowe. Jeśli ktoś nie ma możliwości dotarcia do swoich przodków, powinien wg Schutzenberger czerpać wiedzę z książek historycznych i geograficznych.
wpływ rodziny na życie człowieka
www.template.net

Po lekturze „Psychogenealogii w praktyce”, jak i „Tajemnic przodków” mam wrażenie, że Autorka posługuje się geneosocjogramem w sposób raczej dyrektywny. W psychoterapii systemowej podczas rysowania genogramu to klient decyduje kogo umieszcza na schemacie, ile pokoleń, które relacje chce wyróżnić, a które nie (kolorów również nikt mu nie narzuca), stosuje ogólnie przyjęte oznaczenia, ale może również zastosować swoje. W związku z tym oba schematy w nikłym stopniu się od siebie różnią. Niewątpliwie Anne Ancelin Schutzenberger miała nieoceniony wpływ na to, w jaki sposób dzisiaj psychoterapeuci posługują się tym narzędziem.

„TEN TO CI DA POPALIĆ”

W całej książce zabrakło mi jednej bardzo ważnej kwestii – omówienia mechanizmu samospełniającego się proroctwa/przepowiedni. Ja sama obiecuję sobie, że na blogu powstania o tym notka, bo sama odwołuję się do tego zjawiska bardzo często. Schützenberger nieustannie przywołuje przykłady, które mają potwierdzenie w ww. zjawisku, ale nigdzie nie pisze, że właśnie to zjawisko ma na myśli. Zdaję sobie sprawę, że dla psychologów jest to zbyt oczywiste.

Przypomnijmy bajkę o śpiącej królewnie: by zemścić się za brak zaproszenia na chrzciny, zła wróżka rzuciła na królewnę zły czar i przepowiedziała, że w dniu osiemnastych urodzin ta ukłuje się wrzecionem i umrze. Dobrej wróżce udało się złagodzić przekleństwo: „Ukłujesz się w palec wrzecionem i zaśniesz, aż książę obudzi cię ze snu pocałunkiem miłości”. A oto przykład kliniczny: „Ten to ci da popalić”, mówi teściowa do synowej nad łóżeczkiem dziecka, które jest na świecie od zaledwie kilku godzin.

[Anne Ancelin Schützenberger, Psychogenealogia w praktyce, Warszawa 2017, s. 111]

Nie muszę Wam tłumaczyć, że gdy matka myśli o swoim dziecku, że jest łobuzem, traktuje je właśnie w taki sposób, jakby nim rzeczywiście było, po czym dziecko rzeczywiście realizuje oczekiwania matki i… staje się łobuzem. Samospełniająca się przepowiednia ma ulokowanie w naszych przekonaniach, a te możemy zmienić, co często staje się możliwe podczas psychoterapii.

PSYCHOTERAPIA A PRACA Z GENOGRAMEM

Wcale nie musisz przechodzić całego procesu psychoterapeutycznego, aby zająć się swoim genogramem i wpływem rodziny na Twoje życie. Moim zdaniem możesz wykonać go samodzielnie pod warunkiem, że uczciwie, rzetelnie i ze zrozumieniem przeczytasz na ten temat kilka książek (między innymi te dwie, o których jest mowa powyżej). Istnieje też możliwość udania się do psychoterapeuty systemowego właśnie z takim konkretnym oczekiwaniem: przyjrzenia się swojemu schematowi rodzinnemu. Psychoterapeuta pomoże Ci go zinterpretować, wysnuć przydatne dla Ciebie wnioski. Podstawowym punktem wyjścia do wprowadzenia zmiany jest zauważenie i zrozumienie problemowej sytuacji, relacji. A praca z geneosocjogramem, do której Anne Ancelin Schützenberger zachęca po raz kolejny w swojej książce „Psychogenealogia w praktyce” może okazać się początkiem zmiany, o której już dawno myślałeś!


I tym razem Wydawnictwo Virgo nie zapomniało o Czytelnikach Notatnika Terapeuty i przysłało mi oprócz egzemplarza recenzyjnego, egzemplarz konkursowy. Zatem zapraszam Was do K O N K U R S U oraz refleksji nad tym, jaki jest wpływ rodziny na Wasze życie. Odwiedźcie również Facebooka i podawajcie post dalej!

Przeczytajcie regulamin!

Pytanie konkursowe: JAKI WYPŁYW – TWOIM ZDANIEM – MA RODZINA POCHODZENIA NA NASZE ŻYCIE?