Terapeuta praktykuje!

Terapeuta praktykuje!

My – Polacy – mamy problem. My – Naród – mamy problem ze sobą. We – the people – will never stop to complain.

Zrób sobie kiedyś taki eksperyment: przez j e d e n dzień
– nie narzekaj
– nie obgaduj
– nie porównuj
– nie krytykuj
– nie obrażaj się
– nie bądź w centrum.

Jak wielkim moim zdziwieniem był fakt, że ja nie mam NIC DO POWIEDZENIA. Nieuchronnie z a w s z e ląduje w którymś z powyższych punktów. O czym rozmawiać? Wykluczamy pogodę oraz przebieg dnia Hani <w nocy spała, jadła, obudziła się, przywitała ze swoimi cotton ballsami, do których się kielczy co ranek; przebrałam jej pieluchę, zaśpiewałam moją autorską piosenkę „gdzie jest bobas” i… opisuję każdemu, kto chce (możecie dzwonić)>.

Jak przeprowadzić ciekawą rozmowę bez narzekań? <widzicie ten pasek w DD TVN?>

#chodznaterapie

Otóż istnieje takie modne hasło. Jak to z modnymi hasłami bywa, mało za sobą niesie, ale jest nośne. Zachęca do czegoś dobrego, ale jest nieumiejętnie wykorzystywane.

P r a k t y k u j w d z i ę c z n o ś ć (?!).

Wdzięczność to jest p o s t a w a, a nie pisanie co wieczór 5-10-15 rzeczy, które Ci się spodobały w Twoim dniu. Wnerwiasz się na męża/żonę, dziecko, rodziców, teściów, chodzisz nabuzowana, a pod koniec dnia m a j e s t a t y c z n i e zasiadasz przed swoim super-pięknym notatnikiem i wypisujesz kolorowymi pisakami częstochowskie rymy.

D o c e ń to, co jesteś g o t o w a docenić. NIE MUSISZ być wdzięczna za piekło, jakie zgotowali Ci rówieśnicy w podstawówce, bo masz rude włosy. NIE MUSISZ być wdzięczna mamie, że Cię nie obroniła przed pijanym ojcem. NIE MUSISZ być wdzięczna za świecące słońce.

Niezwykle irytująca i n i e w r a ż l i w a jest rada „zawsze masz za co dziękować, choćby za to, że się urodziłaś”. Rodzina ludzka powinna za Ciebie dziękować – to fakt. Ty powinnaś dziękować za siebie – to też fakt, ale jestem przekonana, że samo praktykowanie wdzięczności w poradnikowo-internetowym wydaniu Cię do tego nie przybliży.

Podziękowanie, docenienie i wdzięczność to postawy prze-dojrzałych osób, które zaakceptowały (czasami z niebywałym trudem) to, co im się przytrafiło, co im zrobili inni ludzie. Dochodzi się do tej postawy poprzez długie miesiące terapii i pracy nad sobą!
Dlaczego to jest trudne? Bo nie jesteśmy tego nauczeni, nasi rodzice i dziadkowie nie mięli tego we krwi.

Dla zobrazowania:

Gdy Hania była jeszcze w brzuchu, wyobrażałam sobie, że będzie spokojna, dobra, cicha, pokorna, mądra, że będzie poświęcała się dla innych. Wiecie, taki film o ś w i ę t e j wyświetlałam w głowie.

Nadchodzi 9.01.2018. Rodzi się Hanna Maria, a ja dostaje baby-bluesa na drugi dzień. Chyba. Po powrocie do domu zaczęłam się złościć, irytować, frustrować (ból, zmęczenie, niewyspanie) i zadawać sobie pytania, czy to już zawsze tak będzie.

Rzecz jasna – nie po to jestem psychoterapeutą, żeby takich rzeczy nie zauważać, zatem zostały zlokalizowane w mig.

Zdałam sobie sprawę, że bynajmniej nie przybliżam Hani do bycia osobą z mojego filmu.

Dziecko nie będzie cierpliwe, jeśli Ty nie będziesz. Nie będzie poświęcało się dla innych, skoro Ty masz problem, żeby wstać do niego czwarty raz w nocy. To jest naprawdę prosta zależność.

Jak masz być wdzięczny, jeśli rodzice nigdy nie podziękowali Bogu za to, że się obudziłeś?

Praktykowanie wdzięczności lub po prostu modlitwa dziękczynienia jest piękną postawą, do której nie dochodzi się w toku robienia notatek.

“Ale jak to? Wyrabiasz n a w y k, zaczynasz dostrzegać te wszystkie drobnostki, których wcześniej nie zauważałaś.” Tak, to wszystko prawda. Ale to nie zmienia życia, nie przemienia serca.

Na zdjęciu: poglądowy anioł stróż z poglądową gwiazdą. Do niczego nie służą. Stoją. Są.