Rodzina nietypowa.

Rodzina nietypowa.

Dzisiejszy dzień jest pretekstem do tego, aby zachęcić Czytelników (przede wszystkim osoby tworzące związki)  do lektury książki Virginii Satir Rodzina. Tu powstaje człowiek. Oczywiście warto przeczytać całość, ale w tym wpisie pochylę się nad jednym – moim zdaniem – najważniejszym rozdziałem tej książki, traktującym o rodzinie nietypowej. Ale czy na pewno „nietypowej”?

źródło: www.gwp.pl
www.gwp.pl

Czas Świąt Bożego Narodzenia jest dla większości osób spotkaniem z rodziną i najbliższymi. Słyszymy w telewizji, kościele i przy różnych okazjach związanych ze świętami, że to czas przebaczania, pojednania, zjednoczenia się. Tak. Ale pod warunkiem, że ma się na tyle ukonstytuowaną osobowość i niezachwiane poczucie wartości, które pozwoliłyby na to. Łatwo jest mówić o radości, spokoju i rodzinnej atmosferze, kiedy jest się szczęśliwym, tworzy się udany związek i wspaniałą rodzinę. A co wtedy, kiedy rozwiedliśmy się, nasze dziecko jest przy drugim rodzicu, a my spędzamy święta z nowym partnerem i jego dziećmi? Co wtedy, kiedy małżonek nas porzucił i zostaliśmy na święta sami z dwójką dzieci? Co wtedy, kiedy od początku tworzenia rodziny byliśmy sami z różnych powodów (śmierci partnera, jego choroby psychicznej, jego przebywania w więzieniu?)

Dzisiaj właśnie tym rodzinom chciałam przekazać mądrość płynącą z książki Satir:

Jeśli uczestniczysz teraz w procesie budowania rodziny mieszanej lub tworzysz rodzinę z jednym rodzicem, dopuść do siebie myśl, że ta rodzina może być wspaniała. Twój dom może się stać najwspanialszym miejscem na ziemi. Masz do wyboru wiele możliwości i technik, by go takim uczynić.

(V. Satir, Rodzina. Tu powstaje człowiek, Gdańsk 2002, s. 151.)

Rodzina niepełna jest rodziną z jednym rodzicem. Powodów, dla których rodzic samotnie wychowuje dziecko jest wiele: śmierć, odejście, nieznajomość partnera, długotrwałe przebywanie w więzieniu, w szpitalu psychiatrycznym, długotrwały wyjazd poza granice kraju itp. Pomijam tutaj przypadki adoptowania dzieci przez jedną osobę. Ta rodzina ma nieco inne problemy, z którymi musi się zmagać.

Pierwszym wyzwaniem dla samotnie wychowującego rodzica jest przekazanie właściwego obrazu drugiej płci. Bardzo ważne jest, aby mama wychowująca dziecko nie negowała obrazu mężczyzny. Pamiętajmy, że dzieci nie mają nic wspólnego z naszym wyborem partnerów życiowych i nie są winne niepowodzeniom naszych związków. Dziecko ma prawo do właściwego, prawdziwego obrazu rodziców. Nawet jeśli ten obraz nie jest dobry, to i tak drugi rodzic nie powinien uogólniać tego obrazu na wszystkich przedstawicieli danej płci. Otóż jeśli dziewczynka będzie słyszała od swojego taty, że mama to „zła i zdradliwa kobieta”, to dziewczynka przyswoi sobie właśnie taki wizerunek swojej płci. Dziecko nie uwierzy, że kobiety mogą być dobre. A skoro kobiety nie mogą być dobre, to jak ta dziewczynka ma myśleć o sobie, że jest dobra? Jak budujemy w ten sposób w dziecku jego poczucie wartości?

Samotny rodzic powinien zaakceptować swoją sytuację. Oczywiście – wymaga to wielu trudów, wyrzeczeń, często też psychoterapii, ale jest to obowiązkiem rodzica. Potrzebna jest do tego dojrzałość i wysoka samoocena. Na pewno słyszycie, że dziecko z rodziny niepełnej jest „problematyczne”, cierpi na zaburzenia zachowania, nie potrafi sobie poukładać kontaktów z rówieśnikami. Nie dzieje się tak dlatego, że dziecko przynależy do rodziny niepełnej! Ale dlatego, że samotny rodzic często nie potrafi sprostać swojej (trudnej) roli i daje się schwytać w pułapkę opatrzoną etykietą „samotny = nieudolny rodzic”.

Inne problemy ma rodzina mieszana, tzw. patchworkowa. Patchwork oznacza ‚niejednolitą całość’, ‚coś pozszywanego z kawałków’. I tak wyobraźmy sobie rozwiedzione małżeństwo z dwójką dzieci. Barbara i Jan rozstają się, dzieci zostają przy matce. Barbara tworzy związek z nowym partnerem – Krzysztofem, który rozszedł się ze swoją żoną Janiną i ma jedno dziecko. Jan zaczyna tworzyć związek z partnerką – Alicją, matką trójki dzieci.

Kto przynależy do rodziny? WSZYSCY. System rodzinny Barbary i Jana rozpadł się, ale w jego miejsce powstał nowy, o wiele większy. Więcej osób, więcej charakterów, więcej trudności i wyzwań. A często osoby tworzące rodziny patchworkowe udają, jakoby poprzednia rodzinna NIE ISTNIAŁA. Jest to podstawowy błąd. KAŻDY z tego systemu ma prawo głosu, prawo do uczuć, prawo do komfortu. Zwróćmy uwagę na przykładowe zmartwienia niektórych członków rodziny. Na przykład na dzieci Barbary. Zostały z mamą, którą obwiniają za to, że tata odszedł z domu. Nie dość tego. Do mieszkania wprowadza się obcy mężczyzna, którego dzieci mają słuchać. Barbara ma pretensje, że dzieci niewystarczająco ją wspierają i mają czelność tęsknić za ojcem. Ich tata mieszka z Alicją i zajmują się trójką jej dzieci, zapominając o swoich własnych.

To tylko niewiele problemów, jakie mają dzieci Barbary i Jana. Co dorośli mogliby zrobić inaczej, aby ulżyć dzieciom w tej trudnej sytuacji?

  • do Barbary nie od razu powinien wprowadzić się jej nowy partner. Trzeba dać dzieciom trochę czasu.
  • Barbara nie powinna oczekiwać, że dzieci mają ją wspierać. Dzieci mają za zdanie być dziećmi. To, co robi Barbara, krzywdzi je. Nakłada na nie rolę rodzica-opiekuna. O zjawisku parentyfikacji z pewnością będzie mowa na tej stronie internetowej.
  • Krzysztof nie powinien oczekiwać, że natychmiast uda mu się zyskać szacunek dzieci Barbary.
  • Jan, angażując się w opiekę nad trójką dzieci Alicji, nie powinien wygaszać swojego zainteresowania względem własnych dzieci. Innymi słowy, Jan jak najbardziej może pomagać Alicji, ale w taki sposób, aby jego dzieci tego nie odczuły.
  • Dzieci będą tęskniły za swoimi biologicznymi rodzicami. Każdy ma obowiązek to zrozumieć i nikt nie ma prawa im tego zakazywać.

Gdy dorzucimy do tego chaosu problemy innych członków rodziny, możemy sobie wyobrazić, jak zawiła i trudna staje się ta sytuacja.

Czy da się tego uniknąć? Czy można tworzyć nietypową, ale szczęśliwą rodzinę? Oczywiście, że tak. Jednak nie ma uniwersalnej recepty na to, jak to zrobić. Każdy przypadek należy rozpatrzeć indywidualnie. Czasem wystarczy tylko lepsza organizacja czasu, niekiedy musimy się ze sobą pogodzić, czasem wybaczyć, zmienić system wartości, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby taką rodzinę stworzyć szczęśliwą. Jedyne, czego nam potrzeba to chęci i – nierzadko- skorzystanie z profesjonalnej pomocy.

Pamiętajmy, że rodziny „typowe” mogą mieć jeszcze bardziej skomplikowaną naturę niż „nietypowe”. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na to, że „typowy” nie oznacza dobry i szczęśliwy z założenia. A przecież właśnie o dobro i szczęśliwość nam chodzi.