Pasja i biznes czyli jak zapanować nad światem?

Pasja i biznes czyli jak zapanować nad światem?

Wiecznie odkładasz na później, nieustannie dopracowujesz, wydaje ci się, że już w k r ó t c e zrobisz coś tak ekstra, że świat padnie ci do stóp i w końcu wystąpisz w telewizji śniadaniowej, w której Marcin Prokop (<3) zapyta cię „jak to zrobiłaś, że POLKI WSTAŁY Z KANAPY i poszły… na terapię (i na szczęście dalej ćwiczą)”.

Następnie udajesz, że no… w sumie to ci tak na tym nie zależy, że przecież jesteś matką – to jest twoja najważniejsza rola teraz i możesz z łatwością sobie tłumaczyć, że c z a s  n a  s u k c e s jeszcze nadejdzie. Na pewno nie zgadliście, że to o mnie. (jak napisać coś ironicznie, żeby czytelnik wiedział, że to ironia? Mega się staram nie używać emotikon)

Zatem skoro już wiecie, że codziennie obmyślam plan j a k  z a p a n o w a ć  n a d  ś w i a t e m (pamiętacie „Pinky’ego i Mózg(a?)” – ja z tych właśnie), to uchylę Wam rąbka tajemnicy i powiem, że już nie tylko obmyślam, ale i ostro się wzięłam za siebie (tak, dalej mam dziecko).

Wiele serca włożyłam w tego bloga. Na początku w ogóle się zastanawiałam jak mam pisać i o czym dokładnie. Wiedziałam doskonale, że chcę pisać o psychoterapii, ale nie wiedziałam, jak to ugryźć. Skupiłam się na recenzowaniu książek, ale wiedziałam, że to nie do końca to… Zrobiłam dużą metamorfozę bloga, wszystko ładnie poukładałam, nadałam wpisom nowe kategorie, zaczęłam pisać bardziej poradnikowo i zaangażowałam się w działania blogosfery. Natomiast dalej mnie to nie satysfakcjonowało.

Przez ostatni miesiąc intensywnie myślę i myślę. I wymyśliłam w końcu coś, co od razu mi „siadło”, co natychmiast uznałam za „swoje”. I nie jest to nic spektakularnego.

Jest pasja – będzie biznes

  • Notatnik Terapeuty będzie blogiem o psychoterapeutycznym lifestyle’u. A bardziej po ludzku: zauważyłam, że tak jestem już wtopiona w myślenie po „terapeutycznemu”, że swoją codzienność, relacje, zachowania, a nawet miejsca czy przedmioty filtruję przez psychoterapeutyczne sito. Myślę, że to jest bardzo ciekawe i tym chciałabym się dzielić. Często mam ochotę wrzucić Wam jakąś „zajawkę”, coś na szybko, niekoniecznie merytorycznie i nie robię tego. „Przecież blog ma być merytoryczny, dawać Wam wiedzę” – myślę ja. Otóż teraz wątki psychoterapeutyczne będą mocno subiektywne, ale to nie oznacza, że merytoryki nie będzie w innym miejscu (o tym napiszę kiedy indziej). Zamiast zrobić wielkie WOW, postawiłam na pracę u podstaw (a takie pierdoły jak zmiana kategorii, może odświeżony lyout, zmiana domeny <nie łudźcie się, już wykupiłam ;)> zrobię z czasem) i będę po prostu p i s a ć.
  • Biznesie nadchodzę! Wszem wobec i każdemu z osobna (zobacz tutaj, dlaczego nie „wszem i wobec”) rozgłaszam, że otwieram stacjonarny gabinet psychoterapeutyczny w Kaliszu, będzie też działalność online. Zdradzam Wam to, żeby jeszcze bardziej dodać sobie odwagi. Trwa faza koncepcyjna zaawansowana.

Zatem teraz będę Was zalewać w końcu tym, co sobie m y ś l ę  w tej mojej – nieopierzonej jeszcze – głowie. Oczywiście pojawiają się strachy, które podszeptują „no chyba żartujesz, że kogoś to interesuje, co ty myślisz, robisz, czujesz, cokolwiek”. Ale nie daję się – jestem przekonana, że przyjaciele z Wrocławia z chęcią się dowiedzą co u nas i będziemy dzięki temu w jeszcze intensywniejszym wirtualnym kontakcie i choćby dla nich warto pisać.

Ja nie wiem, jak to wyjdzie. Może w ogóle nie wyjdzie, może będzie krzywo, a może prosto. Do zobaczenia zatem pewnie częściej, a krócej, bardziej lekko i osobiście.

No i muszę nauczyć się robić sobie selfie. I je upubliczniać w dodatku. Dzisiaj próbowałam różnych opcji obróbek w moim chińskim smartfonie. Wyszło tak:

pasja biznes

PaaA!