Kurs. Szkolenie. Czy to brzmi wystarczająco poważnie?

Kurs. Szkolenie. Czy to brzmi wystarczająco poważnie?

W ostatnim wpisie z kategorii „Psychoterapia w Polsce” zapowiadałam, że w następnym zajmę się omówieniem punktu b) wspominanego już przeze mnie wielokrotnie Rozporządzenia Ministra Zdrowia. Przypomnijmy sobie, jak brzmi ten zapis:

b) ukończyła podyplomowe szkolenie w zakresie oddziaływań psychoterapeutycznych mających zastosowanie w leczeniu zaburzeń zdrowia, prowadzone metodami o udowodnionej naukowo skuteczności, w szczególności metodą terapii psychodynamicznej, poznawczo–behawioralnej lub systemowej, w wymiarze co najmniej 1200 godzin albo przed 2007 r. ukończyła podyplomowe szkolenie w zakresie oddziaływań psychoterapeutycznych mających zastosowanie w leczeniu zaburzeń zdrowia w wymiarze czasu określonym w programie tego szkolenia,

Wiele fraz z powyższego punktu dostarcza nam wątpliwości, które należałoby rozwiać: „leczenie”, „zaburzenia zdrowia”, „metody o udowodnionej naukowo skuteczności”(!), ale są to tematy na osobne wpisy.

Zanim bezpośrednio omówię czym są „podyplomowe szkolenia w zakresie oddziaływań psychoterapeutycznych” i czemu służą, warto zapoznać się ze:

Stanowiskiem Bogdana de Barbaro: KLIK

Stanowiskiem Mileny Karlińskiej-Nehrebeckiej: KLIK

w sprawie ogólnych kwalifikacji, predyspozycji, uwarunkowań osobowościowych psychoterapeuty.

Minister Zdrowia zachęca pacjentów (czy słusznie – na pewno będę o tym pisała), aby korzystali z usług psychoterapeutów psychodynamicznych, poznawczo-behawioralnych, systemowych, a tym samym nieco zmusza kandydatów na psychoterapeutów, aby pracowali w powyższych nurtach. W tym wpisie pominę wątek certyfikatów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (Sekcji Naukowej Psychoterapii), ale informacje o szkołach terapeutycznych trzeba będzie widzieć w kontekście szkoleń rekomendowanych przez te dwa towarzystwa. Będzie o tym mowa w dalszych wpisach.