Dlaczego bycie humanistą nie wystarczy?

Dlaczego bycie humanistą nie wystarczy?

Przerwa w pisaniu dość długa, a to dlatego, że przeczytanie Mitu neuronów lustrzanych Gregory’ego Hickoka stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie, ale nie poddałam się. Książkę tę wygrałam w konkursie zorganizowanym przez neuropsychologia.org i z wdzięczności czułam wewnętrzny przymus do przeczytania od deski do deski.

Co jakiś czas w różnych dziedzinach nauki i życia społecznego pojawiają się mody, które determinują na chwilę sposób myślenia o danych tematach. Któż z nas nie wypróbował już slow life (w tym slow food, slow reading, slow wszystko), nie zrobił testów na nietolerancję glutenu i nie słyszał, co to jest CrossFit (dla mniej zorientowanych: pamiętacie nieco bardziej skomplikowane wyścigi rzędów w Waszych szkołach? Nie, nie śmieję się, ale chodzi o podciąganie na drążku, podnoszenie drewnianych belek albo obcowanie z piłką lekarską)…Psychologia być może jest w stanie poważnej transformacji, która spowoduje, że za jakiś czas nie będzie już wykładana na wydziałach społecznych, humanistycznych, ale na uniwersytetach medycznych. Otóż w nauce mamy obecnie modę na przedrostek „neuro-„. Z pewnością spotkaliście się z neurobiologią, neurologopedią, a nawet neurodydaktyką. Psychologia też ma ów przedrostek, a mowa oczywiście o NEUROPSYCHOLOGII – dziedzinie, która próbuje odpowiedzieć na pytanie ‚jaka jest droga między tym, o czym myślę (proces poznawczy), a tym, co robię (poziom wykonawczy za pomocą układu nerwowego)’. Jeśli zadajecie sobie pytania o to, dlaczego jesteście właśnie tacy, a nie inni, to przyglądajcie się bacznie rozwojowi neuropsychologii, chociaż w mojej opinii rozwój tej nauki idzie za bardzo w stronę materializmu. Choćby cały świat naukowy był zgodny co do tego, że „JA” to tylko zbiór neuronalnych połączeń, to i tak będę nieugięcie wierzyć, że jest COŚ WIĘCEJ.

Jedno z najważniejszych odkryć neuropsychologicznych to neurony lustrzane. Otóż neurony lustrzane mają podobno wpływ na:

  • czytanie z ruchu warg
  • jąkanie
  • schizofrenię
  • rozumienie słów związanych z działaniem
  • błędne przypisanie gniewu w muzyce awangardowych saksofonistów jazzowych
  • orientację seksualną
  • otyłość
  • miłość
  • autyzm
  • empatię
  • zaraźliwe ziewanie
  • rozwój jungowskiego archetypu kolektywnej nieświadomości i sprawczość
  • efektywność grupowej psychoterapii
  • (…)

[G. Hickok, Mit neuronów lustrzanych. Rzetelna neuronauka komunikacji i poznania, Kraków 2016, s. 47-48]

Mit neuronów lustrzanych
www.ccpress.pl

O neuronach lustrzanych raz już była mowa na blogu (#Cybermonday was yesterday!), ale nie jestem pewna, czy po lekturze książki Hickoka nie będę musiała zrewidować swoich poglądów, ponieważ jedyne, czego jestem pewna w tej chwili to to, że w naszym mózgu istnieje grupa neuronów, które wykazują aktywność (widoczną za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego fMRI) podczas wykonywania jakiejś czynności bądź obserwowania jakiejś czynności. Teorie, które zostały przedstawione przez licznych badaczy, od samego Giacomo Rizzolatiego (odkrywcy the mirror neurons) po Kathleen Bogart i Davida Matsumoto, którzy badali, czy osoby z zespołem Möbiusa mogą rozumieć mimiczną ekspresję emocji, zostały poddane dokładnej analizie Autora książki. Gregory Hickok znajduje mankamenty każdego przywołanego badania na temat neuronów lustrzanych, które miały stać się tym dla psychologii, czym DNA dla biologii. Autor wskazuje, że obecny stan wiedzy nie daje jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, czy neurony lustrzane rzeczywiście decydują o rozumieniu działań innych osób (kluczowa kwestia m.in. dla empatii).

„Czemu zatem ta teoria stała się tak popularna? Posiada ona trzy znaczące walory. Pierwszym i najważniejszym jest jej prostota. Można wyjaśnić ją w jednej linijce: rozumiemy działania ponieważ reprezentacja motoryczna tych działań jest aktywowana w naszym mózgu. Po drugie, oferuje możliwość zastosowania tych prostych rozwiązań do wyjaśnienia wielu złożonych problemów. Po trzecie – jest ugruntowana w bezkompromisowej neurofizjologii zwierząt, dostarczając tym samym nie tylko neuronalnego mechanizmu wyjaśniającego poznanie u człowieka, ale również ujawniając ewolucyjną ścieżkę jego rozwoju.”

[G. Hickok, Mit neuronów lustrzanych. Rzetelna neuronauka komunikacji i poznania, Kraków 2016, s. 47-48]

Mimo że Mit neuronów lustrzanych można znaleźć na centralnych półkach w Empiku obok książek obyczajowych, reportaży i biografii, to uważam, że to nie jest książka dla każdego. Jest to pozycja popularnonaukowa, ale trudna, wymagająca nie tylko koncentracji i skupienia, lecz również podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania mózgu, układu nerwowego, stanu badań nad ludzkim zachowaniem w obrębie neuronauki. Dlatego zostałam pokonana przez tę lekturę – czytałam ją długo, żmudnie i bez entuzjazmu. Opisywane badania są ciekawe, ale zazwyczaj nie widziałam różnicy między czytaniem tej książki, a przygotowywaniem się na zajęcia z biologicznych mechanizmów zachowania (zakres: fizjologia). W związku z tym stwierdzam, że ta książka jest dla specjalistów, ewentualnie studentów, którzy uczą się fizjologii, neurologii, biologii, psychologii (pod warunkiem, że naprawdę rozumieją i uczą się biologicznych podstaw zachowania). TUTAJ możecie przeczytać przedmowę do polskiego wydania (autorstwo tłumacza) oraz jedną stronę przedmowy Gregory’ego Hickoka. Są zachęcające, ale w miarę czytania samej książki entuzjazm się obniża.

Pragnę podkreślić, że nie chodzi o to, aby koncepcję działania neuronów lustrzanych wyrzucić do kosza, chodzi tylko o to, aby nieco sceptycznie podchodzić do teorii, które w cudowny, prostu sposób wyjaśniają całe skomplikowane mechanizmy funkcjonowania człowieka. Przejrzenie książki polecam w celu zapoznania się z teorią neuronów lustrzanych. Czytelnicy dostają 2 in 1. Poznajesz neurony lustrzane, orientujesz się, o co mniej więcej chodzi i od razu zapoznajesz się ze sceptycznym stanowiskiem. To sprawia, że rzeczywiście mądrzejesz, bo sam zaczynasz myśleć.

Dobry psycholog jak najbardziej może pozwolić sobie na nielubienie neuropsychologii i krytykowanie jej, ale nie na jej nieznajomość. Właśnie dlatego należy podkreślać wagę nauki biologii i chemii (w mniejszym stopniu, ale również) w kontekście studiowania tej dziedziny. Czas najwyższy, aby otwarcie mówić o tym, że humanistą nie jest ktoś, kto potrafi wszystko i nic, ale człowiek wykształcony wszechstronnie, nieignorujący nauk przyrodniczych i matematycznych. Trzeba się brać do roboty i zamiast narzekać, że czegoś się nie rozumie, należy czytać książkę tydzień dłużej niż zazwyczaj. Powodzenia!

P.S. jeśli jesteście zainteresowani tematem, polecam ciekawe linki dotyczące neuronów lustrzanych.

Ciekawie w kontekście edukacji o neuronach lustrzanych pisze Marzena Żylińska TUTAJ.

Słyszeliście o terapii lustrzanej? Można zerknąć TU i TU.

W kontekście empatii TUTAJ.

  • Paweł

    Ciekawe, danke schön za notkę.